Mechanizm kryzysów w pracy nad sobą

Witaj Przyjacielu!


W tym wpisie chciałbym przedstawić kolejny kluczowy mechanizm który występuje podczas podejmowania jakiejkolwiek pracy nad sobą poprzez 'bunt emocjonalny'.

Jest to mechanizm kryzysów, czyli reakcja emocjonalna na bodźce do zmiany obecnego sposobu myślenia/przekonań/schematów/nawyków/podejścia lub postaw. Słowem, mowa będzie tutaj o kryzysach emocjonalnych które występują podczas wprowadzania zmian.


NATURA WPROWADZANIA ZMIAN


No właśnie, czy kiedykolwiek zastanawiałeś/łaś się nad tym, jaka jest natura wprowadzania jakiejkolwiek zmiany? To częsty problem z którym się spotykam również w pracy, nie realistyczne oczekiwania klientów podejmujących próbę wprowadzenia danej zmiany.

Wprowadzając jakąkolwiek zmianę w jakimkolwiek temacie czy aspekcie czujemy dyskomfort i tego się wręcz warto spodziewać.

 Dlaczego? Bo nasz umysł nie zna takiego działania, nie wie czego może się po tym spodziewać. Dlaczego więc ma traktować zmianę czegoś do czego przywykł, jako coś fajnego/korzystnego/bezpiecznego? Nie ma ku temu żadnych podstaw, bo nasza strefa komfortu nie została jeszcze poszerzona dopóki nie przekona się on, że to bezpieczne i korzystne dla  nas działanie. Brakuje po prostu doświadczenia i wyciągnięcia wniosków z tych doświadczeń.

Szerszą odpowiedź na to pytanie zawarłem w mechanizmie przetrwania. W skrócie, wywoływane poczucie zagrożenia poprzez zawierzenie że na skutek doświadczania danych sytuacji/myśli/emocji/odczuć stanie się nam krzywda. A poczucie zagrożenia samo w sobie jest dla nas kwestią priorytetową bo na tym właśnie opiera się nasz mechanizm przetrwania.

Każdy żywy organizm ma jeden cel - przetrwać. Dlatego też załączony jest wtedy radar i skanowanie siebie co utrudnia nam pracę nad sobą. 

Ponad to, częstym winowajcą kryzysów są '4 jeźdźcy mentalnej apokalipsy' którzy sprzyjają nie realistycznym oczekiwaniom od startu podjęcia się danej zmiany. 

Tak więc, niestety ale NA POCZĄTKU:

- MUSI WRĘCZ BYĆ TRUDNO
- MUSIMY WTEDY CIERPIEĆ
- MUSI BYĆ DYSKOMFORT

Bo podważasz właśnie tygodnie/miesiące czy LATA swojej obecnej postawy wobec danego aspektu. Nadajesz zupełnie nowy kierunek swojej głowie, zmieniasz własną mentalność pod danym kątem. Emocjonalnie właśnie przebudowujesz sobie mentalny świat i oczekujesz że będzie to proste lub przyjemne? 

Nie, nie będzie i im szybciej sobie zdasz z tego sprawę tym krócej będziesz cierpieć i miał/miała kryzysy. To tak naprawdę sedno całej sprawy.  


Dlaczego mam kryzys?


Pozwolę sobie na początek posłużyć się ogólną definicją słowa 'kryzys' :

Kryzys – termin pochodzi z greckiego stgr. κρίσις „krisis” i oznacza, w sensie ogólnym, wybór, decydowanie, zmaganie się, walkę, w której konieczne jest działanie pod presją czasu. Kryzys poszerza znaczenie o takie cechy, jak nagłość, urazowość i subiektywne konsekwencje urazu w postaci przeżyć negatywnych.

Mamy tutaj parę słów kluczowych: "zmaganie się, walkę w której konieczne jest działanie pod presją". Można więc wywnioskować że jednym z warunków pojawienia się kryzysu jest właśnie presja.

Pod kątem zaburzeniowym jest to wyjątkowo istotne, ponieważ sam w sobie kryzys nie pojawia się bez powodów. Może być wynikiem wielu różnych czynników generujących presję. Przykładowo(kliknij/stuknij by rozwinąć:  

1. Masz nie realistyczne oczekiwania względem pracy nad sobą           

Jest to bardzo częsty powód występowania kryzysów, jeżeli uważasz że powinieneś/powinnaś już coś umieć/wiedzieć/mieć większe postępy niż obecnie. To bardzo możliwe że stwarzasz sobie przez taką postawę presję. 

Wyrzuć ze słownika słowa 'powinienem/nam bo gdy już coś zrozumiesz/w danym miejscu będziesz to po prostu stanie się to faktem. A póki jeszcze tam nie jesteś, to też jest fakt na ten moment. Koryguj tego typu oczekiwania bo niezależnie od tego nad czym obecnie pracujesz, wprowadzanie zmian jest trudne i mozolne. Szczególnie gdy mówimy o wielu latach zmagań z X. 

 
2. Nie dostrzegasz drobnych rzeczy które w efekcie tworzą te wielkie    

W sumie ten punkt jest następstwem punktu pierwszego, udało Ci chociaż jeden raz nie przejąć się tak bardzo danym objawem którym od x czasu się straszysz? A może obniżyłeś wartość danej natrętnej myśli z którą się zmagasz od lat i odczułeś drobną ulgę? Okazałeś sobie większą wyrozumiałość niż zwykle w stosunku do trudności z przyjmowaniem objawów z którymi obecnie się zmagasz? Słowem... zrobiłeś/łaś cokolwiek na plus dla siebie? Sprawiłeś/łaś że choćby przez chwilę poczułeś/łaś się lepiej niż zwykle? 

Jeżeli tak, to doceniłeś się za to? Poklepałeś po ramieniu i powiedziałeś/łaś sobie w duchu: 'ale fajnie, ja też to mogę zrobić, też to potrafię! 

Jeżeli tak, to świetnie, jeżeli jednak nie, to nie dostrzegając drobnych rzeczy, nie doceniając siebie za nie, jak chcesz dojść do punktu w którym wprowadzasz większą zmianę w pracy nad sobą? Jak chcesz tego dokonać skoro nie dostrzegasz drobnych rzeczy które już teraz robisz, szlifując je każdego dnia, nabywając mentalne umiejętności by potrafić coraz więcej i więcej? 

"Droga tysiąca mil, zaczyna się od pierwszego kroku", znasz to powiedzenie, prawda? Więc z tego korzystaj i  o tym pamiętaj.  

 
3. Brakuje Ci cierpliwości, chcesz mieć wszystko na już, mimo że nie masz ku temu żadnych podstaw                 

Bardzo ważny punkt który jest również powodem powyższych 2 punktów. Ile to razy nie słyszę że ktoś myśli że jak raz się uda, to już za każdym razem ma się udawać. To wręcz żądanie do samego siebie że jak raz zrobiłeś/łaś to dawaj! Każdym kolejnym razem też ma być tak samo!

To mi trochę przypomina siebie z przed lat, gdy mając 16 lat oczekiwałem tego samego od własnej pracy nad sobą. Obejrzałeś to szkolenie? To dawaj, to już ma działać! Raz się udało inaczej podejść do kompleksu? To już ma być tak za każdym razem! 

A gdzie jakaś wyrozumiałość? Potraktowanie samego siebie z szacunkiem i okazanie go swojej własnej psychice? Dlaczego nie mając jeszcze takiej umiejętności mentalnej by radzić sobie już z daną trudnością na podobnym poziomie, oczekujesz od siebie cudów? Jesteś w stanie od razu wskoczyć na szczyt góry? Nie musisz się wspinać? (Nie nie, helikopter nie jest skokiem na szczyt, tego nie liczymy 😄).

Wszystko wymaga czasu i doświadczenia by zrobić progres. Nie osiągniesz szczytu bez progresu. Ci którzy wiele osiągają nie pracując na to, często nie potrafią tego docenić i nie rozumieją na czym dane osiągnięcie się tak naprawdę opiera. Przykładowo, możesz kupić tytuł ale nie kupisz umiejętności.

4. Mylisz doświadczanie z wyciąganiem z nich wniosków                                         

Jak często mówisz sobie w duchu: 'No przecież tyle już wiem, tyle doświadczam, tak bardzo się staram, a nadal nie potrafię sobie z tym poradzić!'

Powodem tego może być punkt 2, ale również błędne założenie że doświadczając od razu się uczysz. Nie, doświadczenie samo w sobie jest tylko faktem, niczego nie uczy jeżeli sami nie wyciągamy z danych doświadczeń wniosków.

Jeżeli do tej pory, Twoje główne wnioski z doświadczeń opierają się na tym że robisz ale i tak cierpisz więc to nie ma sensu i nigdy z tego nie wyjdziesz. To wybacz, ale nie wyciągasz żadnych istotnych wniosków by sobie pomóc. 

O czym mowa? A chociażby o weryfikowaniu własnej rzeczywistości. To że cierpisz, masz objawy i jest Ci ciężko to cała kwestia Twojego zaburzenia i tego się wręcz spodziewamy gdy robisz coś co jest dla Ciebie trudne. Ale przede wszystkim, rejestruj również fakty że POMIMO tego wszystkiego nic Ci się nie stało, nie umarłeś/łaś, nie zwariowałeś/łaś. Nic tego typu nie miało miejsca, więc może po entym razie przyjdzie taka refleksja: 'Czy jest sens się tak tym wszystkim nakręcać i zawierzać własnym wyobrażeniom, skoro nie mają one poparcia w rzeczywistości?' 🧐

5. Myślisz że zrozumienie logiczne = emocjonalnemu                                        

Bardzo częsty powód generowania sobie presji a w efekcie kryzysu. Zrozumienie logiczne to Twoja wiedza odnośnie danej kwestii, nic poza tym. 

Wiedza nie = doświadczenie
Wiedza, nie = zrozumienie emocjonalne.


To przychodzi z czasem na skutek podejmowania prób innego działania. Wpływania na swoje reakcje budując inne przekonania. Nie zrobisz tego samą wiedzą.
Wiedza jest mapą, ale nie poznasz jej od serca nie podejmując drogi po skarb. Uświadamia Cię pod kątem logicznym, ale do emocji dochodzisz działaniem zarówno tym mentalnym jak i praktycznym.

6. Odpuszczenie odbierasz jako porażkę                                    

Bazując na poprzednich punktach, ta postawa jest takim kryzysowym 'gwoździem'. 

Dlaczego?

Bo ciągle utrzymujesz poczucie zagrożenia które Cię w efekcie męczy i zniechęca do jakiejkolwiek pracy nad sobą bo przecież musisz walczyć.

Z czym i po co? 

Ile czasu już tak 'walczysz' z tym wszystkim i do czego Cię to doprowadziło? Większej frustracji? Większej złości na siebie/swoje zaburzenie/innych? Większej roszczeniowości że to wszystko nie ma sensu bo przecież się tak starasz? 

Starasz się zbudować poczucie bezpieczeństwa które wyłączy poczucie zagrożenia walcząc z objawami/myślami/odczuciami/analizami? 

Walka i poczucie bezpieczeństwa?? Przeczytaj sobie to zdanie jeszcze raz, widzisz sprzeczność?

Jeżeli tak robisz, to się zajeżdżasz tworząc sobie dalsze obawy i wątpliwości, oczekując na to 'kiedy to w końcu minie' i tak w koło i w koło. Przerwij to błędne koło ODPUŚĆ by odpocząć, okazać wyrozumiałość własnej psychice. 😉

7. Oczekujesz że jak cokolwiek stosujesz, to ma Ci być NATYCHMIAST lepiej                                 

No przecież akceptuje, dlaczego mi to nie mija?!
Ile to jeszcze potrwa, ile mam się jeszcze z tym bujać?

Brzmi znajomo?

Jeżeli tak, to właśnie wywierasz na samym sobie presję i robisz coś tylko po to by mieć natychmiastowe efekty. To tak niestety nie działa pod kątem emocjonalnej pracy nad sobą. Jeżeli robisz cokolwiek ze swoimi objawami/obawami/myślami/emocjami obniżając im wartość, to zrozum proszę że nie taki jest cel tych działań. 

Celem jest przestanie dolewania oliwy do ognia. Żeby ciało i umysł mogło się w końcu wyciszać i po pewnym czasie odpuszczać objawy napięciowe. 

Działanie pod jakimkolwiek kątem jest bodźcem do zmiany, nie zmianą samą w sobie

Poza tym, strasząc się przez X czasu nie przekonasz w mig swojej podświadomości że zagrożenia nie ma, pamiętasz o mechanizmie przetrwania? Zwróć proszę na to uwagę. 

8.  Skrajnie traktujesz samego siebie                                   

Presja uwielbia skrajności, kryzysy uwielbiają skrajności.

Nie zachowuj się więc jak stereotypowy szef z korpo który tylko wymaga od swoich pracowników. Więcej, lepiej, mocniej, bardziej wydajnie itp. Jeżeli w ten sposób traktujesz siebie, to nie dopuszczasz do szarości całego procesu pracy nad sobą. A jest to naprawdę bardzo szary proces. 

Zwracaj się do siebie z szacunkiem, okazuj wyrozumiałość i wsparcie, potrząśnij się też sobą wtedy gdy uznasz to za stosowne ale zawsze z akceptacją samego siebie. Nie traktuj się źle gdy i tak jest Ci już źle. Bądź dobry/a dla siebie, nie zaniedbuj tego poprzez którykolwiek z powyższych punktów.

Nie popadaj również w takie skrajności że jak czujesz się lepiej to już tak ma pozostać i nie może być gorzej, może i pewnie będzie przez samo takie podejście. Zamykasz sobie w ten sposób furtki na zmiany samopoczucia co jeszcze bardziej sprawia że uważasz na każdy swój krok. A tutaj znowu, poczucia bezpieczeństwa w żadnym razie nie ma.

Oczywiście, to tylko najczęstsze powody, nie chcę tutaj wymieniać każdej jednej możliwości bo wszyscy jesteśmy inni i mamy różne przeżycia i trudności. Jednak wszystko łączy jedno: PRESJA Dlatego tak ważnym jest by ją sukcesywnie obniżać. Więcej na ten temat możesz posłuchać TUTAJ.



Równoważ własne skrajności


Pewnie nic odkrywczego, ale tak jak napisałem w powyższym opisie punktu 8-ego: Presja i kryzysy uwielbiają skrajności. Równoważenie ich jest tutaj bardzo ważne by nie wkopywać się w nie częściej niż to konieczne pod kątem danej pracy nad sobą. Nie twórz sobie ciągłych celów że od tego do tego czasu będę odburzony/a.

Nie rób sobie tego, bo jeżeli tak się nie stanie to sam/a się zawiedziesz. Fajnie i warto jest mieć określone cele, ale pod kątem pracy mentalnej, nie określaj ich czasowo bo nie jesteś w stanie przewidzieć jakie sytuacje w Twoim życiu przed Tobą, z czym przyjdzie Ci się zmierzyć co może Ci dodatkowo utrudnić sprawę. 

Patrzmy realistycznie, akceptując chaos życia by sukcesywnie obniżać presję. Nie wiem który raz już to tutaj powtarzam ale jest to moim zdaniem kluczowy element gdy mowa o kryzysach i ograniczeniu ich ilości. Jak sam/a pewnie zauważyłeś/łaś powyżej, presja może odpowiadać przynajmniej za 8 potencjalnych punktów przyczynowych do wejścia w kryzys. 

To nie jest forma mobilizacji do działania jak to się często uważa, bo praca mentalna nie opiera się na tych samych założeniach co praca nad danym projektem/czymś fizycznym. Na nasze samopoczucie wpływ ma wiele różnych sytuacji z który początkowo możemy sobie nawet nie zdawać sprawy lub nie myśleć o tym że akurat coś się w naszym życiu wydarza co odbija się bezpośrednio na naszym samopoczuciu.

Dlatego też, nie oceniaj swoich postępów po samym samopoczuciu. Oceniaj po własnych umiejętności, zmianach pewnych podejść lub postaw. To jest coś co świadczy o progresie. Gdy doświadczając danego objawu/myśli/emocji/obawy nie podchodzisz do niego już tak skrajnie jak wcześniej, potrafisz do obecnego autopilota przerażenia się nim dodać inną reakcję nad którą pracujesz. Masz odcień szarości który świadczy o Twoich postępach niezależnie od Twojego samopoczucia. Na to jest warto patrzeć i z tego czerpać naukę. 🙂


NIE MYL DZIAŁANIA PRAKTYCZNEGO Z DZIAŁANEM MENTALNYM


Nim przejdziemy do dalszej sekcji o mechanizmie, nie mogę o tym nie wspomnieć.

To że wychodzisz/działasz/cokolwiek robisz nie oznacza że również masz już dobre podejście do pracy nad sobą. Wspominam tu o tym dlatego, że często generuje to u człowieka frustrację. Bo przecież wychodzę, działam, staram się a to nie mija! Bardzo często się z tym spotykam, a tak naprawdę dopóki nie jest wdrożona inna postawa mentalna do jakichkolwiek działań to ta 'ekspozycja' nic na dłuższą metę nie daje. 

Dlaczego?

Bo nie budujesz poczucia bezpieczeństwa, utrzymując nadal poczucie zagrożenia.

 Przykładowo, jeżeli boisz się lęku, to samo to że pozwalasz mu być ale z postawą żeby tylko coś zrobić by poszedł, nie tworzy poczucia bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie, męczysz się i zadręczasz danym objawem/odczuciem czy myślą chcąc usilnie się go pozbyć. 

Niestety, ale takie podejście generuje presję, a każde Twoje działanie opiera się na czekaniu na efekty, już, teraz NATYCHMIAST. Dopóki nie oswoisz obecnego samopoczucia przyjmując że na ten moment czujesz się tak i tak i swoim działaniem chcesz stopniowo obniżać ten stan, ale właśnie STOPNIOWO A NIE NATYCHMIAST to za wiele się nie zmieni, bo sam/a sobie na to takim podejściem nie pozwalasz. 

Niestety ta sztuka cierpienia i 'danie się mentalnie zabić' jest tutaj kluczowe by POMIMO niechcianych odczuć/objawów/myśli/emocji budować poczucie bezpieczeństwa, a nie zagrożenia. 

Bo jak wiesz, poczucie zagrożenia utrzymuje reakcję walcz-uciekaj. A ta z kolei utrzymuje lęk/napięcie ogółem. Więc warto jest zdawać sobie z tego sprawę. 🙂


Jak widzisz, wszystko można wytłumaczyć, nie jest to żadnym mistycyzmem dlaczego się możesz tak czuć lub wpadać w kryzysy. Jeżeli cokolwiek z powyższego jest obecne, to masz potencjalny powód wchodzenia w kryzys. To bardzo, bardzo ważne by nie wkręcać sobie że jest to mistyczna siła na którą kompletnie nie masz wpływu. O tym w jaki sposób i jak bardzo masz wpływ na kryzys przeczytasz poniżej, ale nie wmawiaj sobie takich rzeczy. Buduj świadomość samego siebie. 



nAUKA KRYZYSOWA - JAKI MAM WPŁYW NA SWÓJ KRYZYS?


Ogólnie rzecz biorąc, te 8 powyższych punktów oraz wszelkie inne aspekty opierające się na tworzeniu sobie presji odpowiadają za Twój kryzys. Nie mniej, nie ogarniesz tych wszystkich aspektów na raz i nawet nie próbuj bo zwyczajnie się zajedziesz. 😃

Pamiętasz? Zrozumienie logiczne nie = emocjonalnemu. Więc nie oczekuj teraz od siebie cudów że przeczytasz i wszystko na raz ogarniesz. Nie, to tylko drogowskaz na co warto zwrócić u siebie uwagę, ale musisz, absolutnie musisz DAĆ SOBIE CZAS NA DOŚWIADCZANIE I NAUKĘ.

Jest to naprawdę bardzo, ale to bardzo ważne, dlatego kryzysy są nieodzowną częścią pracy nad sobą. Jakiejkolwiek tak naprawę pracy nad sobą. 

Dlaczego? 

Bo dzięki nim uczysz się gdzie coś możesz skorygować. Doświadczając kryzysu możesz wyciągać z niego wnioski, jednak możesz to zrobić dopiero wtedy, gdy opadną największe emocje, gdy strategicznie odpuścisz. Więc nie masz pełnego wpływu na pojawienie się kryzysów od startu.

Od startu to Ty się uczysz tego wszystkiego na swoim własnym życiu weryfikując własną rzeczywistość i obawy.

Twoje możliwości rosną  z czasem wyciągnięcia innych wniosków. Z nauką tak naprawdę. Problem w tym że wiele osób nie chce się tego uczyć, tylko chcą wszystko mieć na już a tak się niestety nie da. Najszybszy sposób by czegoś się pozbyć to wzięcie leków, więc możesz z tej opcji skorzystać ale nie zapominaj wtedy również o pracy nad sobą. Bo żadne leki nie są w stanie zmienić sposobu w który myślisz. Więc wspomaganie jak najbardziej jest ok, ale poleganie tylko na tym wspomaganiu gdy mowa o świadomym działaniu już nie. Więc połącz sobie formy wsparcia jak tylko chcesz, oczywiście zawsze po konsultacji z lekarzem. Ale nie zapominaj żeby wyciągać wnioski z własnych doświadczeń.

Czego Cię one uczą? Czego nauczył Cię dany kryzys?

To w zasadzie główny mechanizm kryzysów w jakiejkolwiek pracy nad sobą - uczą nas, mają ogromny wręcz potencjał nauki gdy wyciągamy z nich tą naukę, a nie tylko dramat i płacz że się pojawił.

Tak jak wspomniałem wcześniej, dobrego działania uczysz się z czasem na podstawie tego co pokazuje Ci samo Twoje życie. Przykładowo: 

Jeżeli złapiesz się na tym ze znowu niepotrzebnie dramatyzowałeś/łaś pod kątem danego stanu/objawu/emocji, to się w końcu zaczniesz tego uczyć. Potrzebujesz tylko wyciągnąć odpowiednie wnioski z tego doświadczenia (czyli w tym wypadku że za bardzo sobie coś demonizujesz strasząc się tym)

Doświadczenie

Wniosek

1. Złapałeś/łaś się właśnie na tym że nie potrzebnie dramatyzowałeś/łaś odnośnie danej myśli/objawu/emocji/stanu czy obawy

Nie potrzebnie tak dramatyzuje w takich sytuacjach, tylko niepotrzebnie się straszę tym samym utrzymując poczucie zagrożenia. Postaram się STOPNIOWO to obniżać przy kolejnych tego typu doświadczeniach

2. Reaguje złością na fakt że nadal zmagam się z X.

Złość jest w pełni zrozumiała przez frustrację której doświadczam, ale nie pomaga mi to w obniżaniu czemukolwiek wartości. Tak robię przez x czasu i nie mam pożądanych efektów. Spróbuję potraktować to bardziej jako objaw mojego zaburzenia i nie złościć się na to ciągle. 

3. Ciągle czegoś od siebie wymagam, krytykuje się za to że nie potrafię sobie poradzić z X.

W jaki sposób ma mi to pomóc? Zataczam tylko jeszcze większe błędne koła gdy nie okazuje sam sobie wsparcia. Pomimo obecnej reakcji, postaram się wprowadzać większą wyrozumiałość do siebie. 

4. Tyle robię, tak się staram, już nie mam sił!

W sumie to chyba za bardzo się staram, staram się by tylko mi to minęło i tym samym mocno się zajeżdżam, nic dziwnego że ten kryzys się teraz pojawił. Uczy mnie właśnie tego by zwolnić, obniżyć ambicje i oczekiwania i dobitnie pokazuje że to nie działa w ten sposób że im więcej robię tym lepiej mi idzie. Im więcej robię tym większa frustrację tylko łapię, więc nad tym warto jest popracować. Postaram się tak nie zajeżdżać a bardziej z tym wszystkim oswajać skoro już i tak się z tym zmagam niezależnie od tego co zrobię. 


Zwróć uwagę na brak skrajności w powyższych wnioskach:

Postaram się

Podejmę próbę

 Nie że od razu wszystko pozmieniam bo sobie zdałem z tego sprawę, ponieważ chcę zachować szacunek do własnej psychiki i być realistyczny w swojej pracy nad sobą. Wiem że to tak nie działa, a nie chcę też robić sobie presji na jakość zmian. Więc szanuje proces i podejmuję próbę. Tylko tyle i AŻ TYLE.😉



Tak więc daj sobie czas, zwolnij i nie popędzaj sam siebie. Okaż szacunek i wyrozumiałość do własnej psychiki. Ucz się tego właśnie na swoim zaburzeniu. Na spokojnie, w swoim tempie bo to wszystko tworzy Ci poczucie bezpieczeństwa, a w efekcie sprawia że naprawiasz to, czego Ci pewnie od zawsze brakowało - Szacunku do samego siebie i własnej psychiki, co przyda Ci się po stokroć gdy już pozbędziesz się swojego zaburzenia w swoim dalszym życiu.

Z  każdym kryzysem, jesteś o krok bliżej do swojej wolności emocjonalnej, wyciągaj z nich tylko wnioski i pozwalaj sobie na naukę. 

Na początku nie masz cierpliwości do siebie, nie masz również do siebie szacunku ani swojej własnej psychiki. Nie rozumiesz wielu rzeczy które się z Tobą dzieją, dlatego masz częste kryzysy/gorsze dni/chwile. Jednak jeśli podejdziesz do nich w formie nauki, to zaczniesz wyciągać wnioski i częstotliwość kryzysów zacznie maleć bo Twoje umiejętności mentalne i postawa zacznie zacznie wzrastać. Więc nie łam się kryzysami tylko wyciągaj z nich wnioski, strategicznie odpuszczaj pozwól sobie na chwilę słabości i idź przed siebie! 

Powodzenia Przyjacielu, do przeczytania w kolejnym wpisie. 😀

  • {"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}
    >