Bunt emocjonalny podczas wprowadzania zmian

z 1 komentarz

Witaj,

w tym wpisie z serii ‘bardziej zaawansowanych’ chciałbym przedstawić Ci kolejny mechanizm z którego często nie zdaje sobie człowiek sprawy, a aktywuje się bardzo dobitnie. Mianowicie mowa o zmianach przekonań/wierzeń w podświadomości.

Zacznijmy od kluczowego zdania: Komfort tworzy się w dyskomforcie.

To zasada która się sprawdza praktycznie wszędzie. Jeżeli chcemy coś osiągnąć, na początku jest nam trudno, ciężko się nam oswoić z danym zadaniem/sytuacją/miejscem/odczuciem. Jednak po pewnym czasie, zachodzą zmiany ponieważ tworzą się nowe ścieżki neuronowe, czyli mówiąc prosto: na skutek dostarczania sobie nowych bodźców, umożliwiamy sobie wprowadzanie zmian na poziomie emocjonalnym. Dobrze już wiecie że to właśnie poziom emocjonalny jest tu najważniejszy. Nie logiczny, bo logiczna wiedza tworzy tylko drogę, a pójście tą drogą aktywuje całą ‘magię’ i jest tym właśnie zrozumienie emocjonalne.

Tak więc gdy pracujesz nad jakąkolwiek cechą osobowości, chcesz cokolwiek w sobie mentalnie zmienić, to KLUCZEM jest Twoje zrozumienie emocjonalne. A co je aktywuje? Wdrażanie zrozumienia logicznego. NIE POSIADANIE DANEJ WIEDZY, tylko jej praktyczne wdrażanie. To niestety ZAWSZE = na początku cierpienie i zwiększenie lęku, właśnie poprzez...

... BUNT EMOCJONALNY

Kostka emocji

By to lepiej wytłumaczyć posłużę się przykładem: Alicja od 10 lat zmaga się z zaburzeniami lękowymi. Jej konikiem objawowym jest lęk przed zawałem. Przez 10 lat każdy jej mówił że nie może tego bagatelizować i musi się ciągle obserwować bo objawy których doświadcza są niebezpieczne. Alicja zapoznała się z ‘odburzaniem’ i zaczyna wdrażać nie-reaktywność w imię zasady ‘zmień działanie by mieć inne efekty’. Przed wdrażaniem nie-reaktywności lęk Alicji był 4/10 bo ciągle się sprawdzała i dawało jej to poczucie bezpieczeństwa i kontroli sytuacji, odkąd jednak pracuje nad nie-reaktywnością, lęk jej skoczył do 8/10. Alicja jest załamana i zrezygnowana oraz uznaje że ‘odburzanie’ jej zaszkodziło.

A jak jest naprawdę?

Naprawdę to Alicja doświadczyła właśnie emocjonalnego buntu przez przeciwstawienie się swoim błędnym przekonaniom które pielęgnowała od 10 lat. Innymi słowy, umysł Alicji był przyzwyczajony do jej zachowań sprawdzających i unikających, to mu dawało poczucie bezpieczeństwa i kontroli sytuacji. Jest to oczywiście bzdurą, ale jeżeli człowiek wierzy w takie rzeczy, to poczucie bezpieczeństwa również wzrasta. Problemem jednak jest w tym to, że Alicja była więźniem swojej głowy przez 10 lat. Zawierzając w to że w ten sposób uchroni się przed zawałem, ograniczała się bardzo w życiu i robiła rzeczy na które ogólnie nie miała ochoty ale przez mechanizm przetrwania czuła że musi to zrobić by przetrwać. Takie działanie wypycha te myśli i odczucia oraz psychosomatyzację na pierwszy plan i wręcz nadaje temu wartość najwyższą w jej życiu bo przecież ona wiecznie musi walczyć o przetrwanie prawda? Tak więc umysł jest ciągle w reakcji obronnej na potencjalne zagrożenie w które Alicja wierzy. Tak... cały czas mowa o wierze, NIC REALNEGO JEJ NIE GROZI I NIE GROZIŁO PRZEZ TE WSZYSTKIE LATA, ale fakt że zawierzyła na skutek również braku wiedzy czym i w jaki sposób działa zaburzenie lękowe utrzymywało jej dane objawy/myśli/samopoczucie przez 10 lat. Taka jest potęga wiary, to nią wpływam na swój umysł ale o tym już za pewne wiecie.

Tak więc, gdy Alicja ma zrobić coś co idzie w kierunku obniżenia wartości tym myślom/emocjom/objawom to w pierwszej chwili jej samej wydaje się wręcz szalone, auto-destruktywne, bo przecież ona ma teraz porzucić kontrolę swojego samopoczucia i pozwolić temu być?! To niedorzeczne, niemożliwe, jak to może zrobić skoro wierzy w to że właśnie ta ‘kontrola’ utrzymuje ją w ogóle przy życiu? Paradoks nad paradoksy.

Powróćmy sobie tutaj do pierwszego zdania przewodniego : W dyskomforcie buduje się komfort, teraz to nam się bardzo przyda.

Niestety właśnie w ten sposób i tylko w ten sposób można osiągnąć trwałą i permanentną wolność od zaburzeń lękowych, poprzez tymczasowe cierpienie ale w dobrym kierunku, poprzez właśnie ten dyskomfort. Dlaczego? Bo gdy następuje bunt, to poza tym że lęk rośnie a umysł bije ‘czerwony alarm’ że ‘O rany Boskie!!! Alicja oszalała! Ona chce puścić kontrolę swojego stanu, przecież to samobójstwo!’ (tak, właśnie taki komunikat w pierwszej kolejności idzie gdy mając błędne przekonania które były pielęgnowane przez długi czas, chcesz się im przeciwstawić) to PRZEDE WSZYSTKIM dochodzą nowe bodźce do podświadomości i wyjście za ‘ścianę’. Ponieważ fundamentem pod nasze przekonania są zawsze wartości. I taka wartość trzyma pewną ‘ścianę’, czyli nie przejdę dalej, bo boję się że utracę daną wartość lub będzie ona zagrożona. W tym wypadku jest to wartość przeżycia, żeby nie było tego zawału, żeby Alicja nie straciła swojego życia, swoich bliskich, by mogła się spełnić w tym co chce, by nie straciła życia które jest dla niej tak bardzo cenne. Bo ona chce żyć, przez te 10 lat cały czas chciała żyć... nie chciała tylko TAK ŻYĆ. Niestety, nie robiła nic co by mogło jej to życie odmienić.

Więc gdy to się wszystko dzieje, to czuje się dyskomfort bo właśnie przekraczasz swoje granice stworzone przez własne błędne przekonania które były pielęgnowane przez Ciebie od LAT/miesięcy/tygodni. Jest to ABSOLUTNIE KONIECZNE by można było wprowadzić tu jakiekolwiek zmiany, bo nie zajdą one bez tego kroku, nie zajdą one bez działania.

Bunt emocjonalny

Gdy Alicja uczy się stosowania nie-reaktywności, oto czego należy się spodziewać ze strony umysłu:

Godzina 10:20 Miejsce: Umysł Alicji

Myśl: Panie Kapitanie, co tu się dzieje? Czy ten człowiek upadł już do reszty na głowę? Ona chce poddać się temu wszystkiemu i ŚMIE mnie wypierać gdy ja przychodzę jak zwykle by ją chronić adekwatnie pod jej wierzenie?

Emocja lęku: A weź Panie... nic nawet nie mów, ze mną robi to samo, toż to szczyt chamstwa i bezczelności żeby tak traktować swojego jedynego obrońcę, bo z całym szacunkiem myślo, ale z Ciebie to jest tylko zwadiowca, prawdziwym obrońcą jestem ja!

Podświadomość: A co Wy tu tak stoicie jak widły w gnoju?! Do roboty! Zagrożenie jest podesłane przez Alicje a Wy co?

Myśl i emocja lęku: No właśnie nie jest Pani Generał, niby jest ale ona robi zupełnie co innego, ona się stara tutaj nas uspokoić i pokazać nam że nie jesteśmy potrzebni? Czy myślisz że to już schizofrenia?

Podświadomość: No w sumie... rzeczywiście, bodziec jest taki jak zwykle, ale stara się mi tutaj wmówić że zagrożenia nie ma i chce podsyłać Waszych braci, jednak od wewnątrz cała aż telepie, nie ze mną takie numery, choć przyznaje że doszło również trochę więcej spokoju. Nie mniej... to zbyt poważna sprawa by ją zbagatelizować skoro od wewnątrz się trzęsie, nie ma co czekać... wysyłam Was do zwiększonego działania!

Mniej więcej w ten sposób odbywa się pierwsza próba zmiany wiary i przekonania, myśli i emocje mocno napierają bo jeden bodziec to NIC w porównaniu do czasu w którym się tkwi w danym stanie. Nie zapominajmy że podświadomość odpowiada za nasze przetrwanie, aktywuje odpowiednie emocje i myśli pod odpowiednie przekonania które mamy. To nie zmieni się po jednym czy nawet 5 razie, to się będzie zmieniało stopniowo bo w dyskomforcie budujemy komfort, więc kontynuując ‘scenkę’, oto jak warto jest podejść do takich sytuacji gdy odpala się bunt by dać sobie ten dobry bodziec do podświadomość który będzie tworzył nową ścieżkę neuronową.

Godzina 10:22 Miejsce: Umysł Alicji

Myśl i emocja lękowaALARM! Dziewczyno co Ty robisz najlepszego, chcesz żeby ten zawał do Ciebie przyszedł? Upadłaś na głowę?

Alicja: Dzięki że wpadliście, ale koniec tych głupot, jakbym miała mieć ten zawał to bym go już dawno dostała niezależnie od tego czy przychodzicie czy nie. Nie możecie rządzić w mojej głowie bo jesteście na to z całym szacunkiem ale za głupi.

Myśl i emocja lękowa: Co Ty dziewczyno opowiadasz?! Jak my głupi, jak to Ty sama przecież trzęsiesz portkami przed zawałem od 10 lat i taki bodziec wysyłasz do swojej podświadomości. My jesteśmy jej wysłannikami i według wiedzy którą przedstawił nam nasz Generał, właśnie ryzykujesz swoim życiem. To nie są żarty!

Alicja: Tak?! To dawaj, czekam, gdzie ten zawał? No słucham? Gdzie on jest? Widzisz go tu gdzieś? I co, mam się tak dalej go bać bo podświadomość natłukła sobie głupot do głowy przez moją niewiedzę? O nie... z tym już koniec... zrywam z Wami!

Myśl i emocja lękowa: Wiesz... nie możesz nas tak traktować bo my przecież przychodzimy robić swoją robotę, pretensje miej do siebie, nie do nas, jakbyś wysyłała inną informacje swojej podświadomości to inny byłby też odbiór, a tak to nas tutaj wzywasz.

Alicja: Tak, to prawda, dlatego właśnie informuje Was że nie jesteście tutaj potrzebni, bo nic się nie dzieje, a też nie mydlmy już sobie oczu, nie macie układów z górą. Serce ma Was gdzieś, jak będzie chciało sobie odpocząć, to sobie odpocznie niezależnie od tego czy pojawicie się czy też nie. Nie macie na to wpływu więc oszczędzajcie energię na sytuacje gdzie naprawdę możecie mi pomóc.

Myśl i emocja lękowa: No to racja, Serce jest imperatorem, nawet Pani Generał Podświadomość nie ma na nie wpływu, ale musisz też zrozumieć że dopóki nie przekonasz Generała, to my nie możemy ustąpić.

Alicja: Ok, rozumiem, dlatego właśnie teraz staram się jej pokazać że zagrożenia nie ma i to wszystko jest jedną wielką głupotą.

Myśl i emocja lękowa: Dobrze, ale my nie mamy rozumu i my będzie tak wpadać dopóki Pani Generał nie powie nam inaczej.

Alicja: Jasna sprawa, więc bądźcie ile chcecie, ale ja pracuję nad innym odbiorem tej sytuacji bo to naprawdę szkoda już czasu i życia na te głupoty.

Myśl spokojna, normalność: Hej Alicja, podesłała nas Pani Generał, już myśleliśmy że o nas zapomniałaś, tak to tylko w koło ten lęk i lęk już normalnie byliśmy zazdrośni. Widzisz, wszystko jest ok, zawału dalej nie ma mimo tego że szaleją w Tobie inne emocje i myśli, ale trudno się dziwić skoro tak ochoczo je wzywałaś do tej pory. Spokojnie... będziemy wpadać częściej jeżeli tylko nam na to pozwolisz.

Widzicie? Właśnie mniej więcej w taki sposób warto jest podejść do tego emocjonalnego buntu, z przyzwoleniem, akceptacją, wyrozumiałością do samego siebie i z dopuszczeniem na inny odbiór emocjonalny.

Mam nadzieję że troszkę to już lepiej rozumiecie, poprzez wyjście na drugą stronę, gdy ten bunt się skończy, coraz częściej i więcej będzie w Was spokoju, to trochę jakby dać sobie wagę i dokładać ciężaru na drugą szalę, jedna idzie w górę a druga w dół. Tak właśnie wygląda przejście z buntu do normalności i tego Wam wszystkim serdecznie życzę.

Miłego dnia!

Jeżeli Ci pomogłem, to podziel się z innymi by również mogli skorzystać. :)

One Response

  1. Jacek
    | Odpowiedz

    Bravo super 😉

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.